sobota, 21 stycznia 2023

1 - Początek

Emm, witam was wszystkich. Jest rok 2023, minęło kilka lat od ostatniego posta i nie wiem czy to dobry moment aby coś tu jeszcze ruszać. Wycieczki, blogi i język heski - wszystko to tutaj tak ładnie przypomina mnie dawnego.

Tak, to ja, powróciłem i sądzę że dobrze nazwać to powitaniem. Na pewno nie będę tak aktywny jak dawniej ale postaram się coś tutaj wprowadzić żeby ten blog nie zaginął.

Bo on jest cały czas aktywny. Ten blog, no wiecie, on się nie skończył. Może to początek? Może przygotowałem to wszystko z ostatnich kilku lat, aby nagle wkroczyć, powiedzieć że rozpoczynam nowy rozdział w historii tego bloga, który będzie znacznie nudniejszy, no bo przecież mój specjalistyczny język, którego nie można nawet nazwać polskim (no jak, pisałem po hesku!).

Więc sądzę że to jest Początek.

Tak przez wielkie P. Mam fajne recenzje i nie chciałbym ich usuwać, nie chciałbym zaczynać od nowa. Blog jako taki jest jeden i mimo że z kilkoma rozdziałami, to jest jednością.

Wszystko zaczęło się od początku, który akurat powinien być początkiem przez duże P a nie małe. 

Góra Żar, zejście. Kilka lat temu.
Nie pamiętam ile lat temu to było, lecz doskonale wiem że moment ten nie był jakiś dziwny, lecz to w zasadzie wtedy zaczął się mój blog. Miałem może z 6,7,8 nwm ile lat i po oglądaniu ludzi którzy startowali tam wycieczkę, nie wiem jak to nazwać, paralotniami, i jednocześnie z kawałkiem pizzy w ręce - wegetariańskiej, małej, bo byłem tam tylko ja i Roksana, zeszliśmy w dół i nie wiem jak nasz temat rozmowy się rozpoczął, ale doszło do tego że postanowiłem stworzyć bloga, trochę mi o nim także opowiedziała Roksana, i jak znalazłem się już w Wielkopolskim domu (jakim innym?, ale to wiele później opowiem) stworzyłem go. Pamiętam pisanie pierwszego posta. Był krótki, niezbyt zwięzły. Gdzieś go poszukajcie, na pewno będzie fajny i ciekawy.
Piszę to teraz z głowy, przypominając sobie to wszystko, tak spontanicznie jakby to inaczej nazwać, ale muszę przyznać coś innego.
Dużo się wydarzyło.

Pierwsze kilka lat blogu było fajne, ogólnie powstały moje legendarne wywiady, pamiętam że z Anetą, babcią Danutą (ps. dziś dzień babci) i pamiętam że przez dobre kilka lat Danuta upierała się żebym usunął jej zdjęcie bo jak wyszukuje w internet swoje imię, to się widzi - i do dziś chyba tego zdjęcia nie usunąłem, no i dziwaczny wywiad z Szymonem (było coś o łóżkach i papryce).
O rany.


No i potem przestałem tworzyć bloga, coraz mniej było postów, no aż w końcu zanikł. Na dobre kilka lat, do tego momentu.

Spodziewajcie się części drugiej!

piątek, 7 maja 2021

Na Skrzydłach - recenzje gier planszowych

 NA SKRZYDŁACH - recenzje gry planszowej

Hej!
Ja tu tak dawno nic nie pisałem, ale postaram się trochę nadrobić zaległości. Dzisiaj pierwszy odcinek recenzji gier planszowych (wcześniej też pisałem o grach, ale tak trochę mniej). W takich recenzjach opiszę gry planszowe bardziej szczegółowo, a zacznę od gry planszowej Na Skrzydłach.

W grze Na Skrzydłach będziemy zbierać różne gatunki ptaków do swojego rezerwatu ptactwa. Ptaki znajdziemy na kartach, których w podstawce znajdzie się aż 170! Zwiększa to oczywiście regrywalność gry, która często będzie pojawiać się na stole - szczególnie jako gra familijna.

Regrywalność: 4 na 5 (duża ilość kart, proste zasady i szybka rozgrywka)
Interakcja:        2 na 5 (bardzo mała - zabieranie kart)
Losowość:        3 na 5 (setup, wyniki na kościach i cele)

Jak już zacząłem od takich informacji podstawowych, przypomnę, że gra jest bardzo krótka - 45 do 70 min. W grę zagra aż 5 graczy, co urozmaica normalną cyfrę 4 graczy. Możliwość jest też grania solo (tzw. w jednego gracza) co też jest niezłym pomysłem. Instrukcję to automatu (gry solo) znajdziesz tutaj, w pliku pdf.

Pudełko
Pudełko

ROZPAKOWANIE
Co w środku?

I tutaj już zaczyna się zabawa z przedstawieniem wszystkiego, co znajdziemy w środku. Bo jest tego całkiem sporo. W grze Elizabeth Hargrave znajdziemy nawet tekturową budką dla ptaków, w praktyce po to, by rzucać w niej kości. Składania trochę było, a raz zgubił się daszek, ale jako element graficzny wprowadza klimat. Całkiem niezły ten klimat 😀 (i dramat, jak nie da rady znaleźć daszka).

 

Ale daszek znaleziony

W dodatku gra sprawdzi się idealnie dla fanów ptaków, rysunków czy prostych karcianek. Jednak bardzo mała ilość interakcji czasami się daje znać, a przypomina w niektórych momentach pasjansa - jednak, trzeba przyznać, bardzo dobrego pasjansa.

Nie znajdziemy duplikatów kart, co mnie bardzo zachwyciło, więc 170 gatunków ptaków, 170 ładnych ilustracji prawdopodobnie narysowanych kredką w ołówku i 170 ciekawostek na ich temat to całkiem sporo - nie tak jak podstawka Mystic Vale-a która prawie nic nie zawiera. Figurki zastąpią nam jajka w różnych kolorach - dla zasad kolor nie ma to znaczenia, ale dla klimatu - oczywiście, że ma.

Klimat: 5 na 5

Jajka w różnych kolorach i barwach

I znajdziemy jeszcze zilustrowane akwarelą z jednej strony plansze gracza, które pomimo tego, że się zginają, nie trzeba ich wyprostowywać. Z tylnej natomiast strony znajduje się rysunek imitujący skórę, którą obita jest plansza gracza.

JAK WYGLĄDA NASZA AKCJA
Skrótowo

Każdy z graczy zagrywa jedną kostkę na planszę gracza i wykonuje odpowiednią akcję.

  1. Po opłaceniu kosztu w pożywieniu i jajkach możemy zagrać ptaka z ręki i umieścić go we właściwym dla niego środowisku (w odpowiednim rzędzie). Niektóre ptaki można umieszczać w dowolnym, niektóre natomiast tylko w jednym (np. leśnym). Dopasowane jest to do tego, jak naprawdę żyje określony gatunek ptaka.
  2. Możemy też zdobyć pożywienie według dostępnych w puli kości pożywienia. Jeżeli ich jest za mało, przerzucamy je. Następnie korzystamy z brązowych zdolności naszych ptaków w środowisku leśnym.
  3. Składamy jaja, tzn. pobrać ich odpowiednią ilość z zasobów i umieścić na karcie odpowiedniego ptaka. Każdy ptak ma limit jaj na karcie, które może złożyć. Następnie korzystamy z brązowych zdolności naszych ptaków w środowisku polnym.
  4. Albo dobieramy odpowiednią liczbę kart na rękę (z tacki lub stosu kart). Następnie korzystamy z brązowych zdolności naszych ptaków w środowisku wodnym.

Po wykonaniu danej akcji należy dołożyć na tackę do 3 kart, jeżeli jakiekolwiek zostały zabrane lub odrzucone. 

Tacka z tworzywa sztucznego

Gdy wszyscy z graczy wykonają akcje, każdy z graczy daje kostkę na odpowiednim miejscu wśród celi z danej rundy. Rozpoczyna się kolejna runda, każdy z jedną kostką mniej (gra będzie w pewien sposób przyspieszać). Gdy skończy się runda 4, następuje podliczanie i gra się kończy. Do podliczania można skorzystać się z notesika, który także znajdziemy w pudełku.

Żywność w formie żetonów



Aby dokładniej przyjrzeć się zasadom, można otworzyć plik pdf z instrukcją w tym miejscu. Aby zobaczyć trochę mniej szczegółową instrukcję, można wejść tutaj.

Instrukcje

MINI RECENZJA
Moje wady i zalety

Gra Na Skrzydłach jest grą prostą, ale i fajną więc nada się dla początkujących planszówkowiczów. Dla tych, którzy wolą tytuły bardziej skomplikowane: runewars, zakazane gwiazdy i inne, prawdopodobnie ta gra nie będzie strzałem w dziesiątkę. Jeżeli jednak ktoś fascynuje się klimatem ptaków, także polecam. Pudełko jednak trochę waży: dwa i pół kilograma. Więc na wycieczki, pomimo temu że to gra karciana z dodatkami, się nie nada.

EW. DODATKI
Istnieją

PTAKI EUROPY https://www.rebel.pl/gry-planszowe/na-skrzydlach-ptaki-europy-110592.html SZYBKI START https://www.rebel.pl/gry-planszowe/na-skrzydlach-szybki-start-2000592.html
PTAKI OCEANII https://www.rebel.pl/gry-planszowe/na-skrzydlach-ptaki-oceanii-116373.html

Czynności końca rundy - przypominajka

BOARDGAMEGEEK
Mówi, że...

Na forum ,,BoardGameGeek'' opinia gry planszowej na skrzydłach (oryginalnie: Wingspan) wynosi 8.1 gwiazdek. Aby dowiedzieć się więcej, wejdź na https://boardgamegeek.com/boardgame/266192/wingspan.


wtorek, 27 października 2020

Jak zrobić podpłomyki lub suchary

Cześć!
Oznajmiam właśnie, że cieszę się z tego posta. Wiem, że dawno nie robiłem, więc postanowiłem coś tutaj, na mojego bloga, umieścić. I umieściłem mój przepis na suchary. Albo na podpłomyki, nie wiem jak kto nazywa więc są dwie nazwy do tego. Podpłomyki to bardziej wafle, a suchary są twarde, a to jest coś pomiędzy tymi dwoma rodzajami jedzenia. I teraz właśnie, wam powiem, jak robi się te suchary lub podpłomyki. Na razie będę mówił suchary (nie podpłomyki).

SKŁADNIKI:

Całe sitko do przesiewania mąki z mąką (najlepiej poznańską na pierogi)
Trochę wody, np. jedna trzecia szklanki, trudno mi podać poprawne proporcje 
Łyżeczka soli himalajskiej lub drobnoziarnistej
Dodatki w proszku

I teraz tak, dodatki. Chodzi mi o jakieś przyprawy. Wybierzcie jeden z dodatków albo wymyślcie własny dodatek. Tylko pamiętajcie, żeby nie wymyślać jakiś co ich nie zjecie.

DODATKI:

Półtora łyżeczki papryki wędzonej słodkiej i pół łyżeczki papryki ostrej
Dwie i jedna trzecia łyżeczki kurkumy (suchary będą twarde i trudno będzie się ugniatać ciasto)
Mniej niż trzy łyżeczki czarnuszki mielonej (można zmielić zwykłą w młynku)
Trzy łyżeczki mieszanki ziół prowansalskich i bazylii suszonej

I teraz już tylko trzeba będzie skupić się na robieniu sucharów. Tak jak wspomniałem, ciasto z kurkumą jako dodatkami będzie strasznie twarde i trudne do rozwałkowania, ale może jak robiłem z kurkumą to po prostu coś tam źle zrobiłem, na przykład dałem za mało wody.

PRZYGOTOWANIE:

Najpierw zagnieść wszystkie składniki podstawowe (mąkę jedynie przesiać) i jeden dodatek aby ciasto nie przyklejało się do rąk i żeby ciasto zakolorowało się na jakiś kolor z dodatku. Później rozwałkować ciasto, najlepiej w czterech kawałkach w kształt podobny do okręgu. Pokroić nożem na kształty wyglądające jak małe kawałki pizzy, tak aby wykorzystać całe rozwałkowane ciasto. Wrzucić na rozgrzaną patelnię bez żadnych olejów i obrócić raz po 3 minutach lub więcej. Jeżeli kawałki ciasta będą się powiększać, oznacza to, że ciasto zostało dobrze wyrobione. 

Suchary

I to tyle z sucharami. Ja wpadłem na pomysł by jeść suchary z sosem kwaśno słodkim, wtedy fajnie smakują. Dobre są jako poczekajki przed pizzą (zauważyłem, że często teraz używam słowa Pizza) albo jakieś tam przekąski czy jak się na to mówi do grania w gry planszowe lub do oglądania filmów.

Pamiętajcie, że jeżeli suchary zostaną niezjedzone przez 1 lub 2 dni, zaczynają się robić twarde i można sobie urządzać nawet konkursy, kto pierwszy przegryzie suchara bez moczenia w wodzie.

To dobrego jedzenia i chrupania sucharów\podpłomyków. 

Czasami możecie sobie z ciasta pozostałego po pierogach zrobić kawałki i wrzucić na patelnię. 

wtorek, 7 lipca 2020

Góry Stołowe


Spodziewam się, że ten post wam się spodoba.
I expect you to enjoy this post.
Cześć!
Hello!
 
WSTĘP Introduction
Mógłbym napisać coś innego, ale wybrałem właśnie temat o Górach Stołowych. Kilka tygodni temu, licząc od dnia zrobienia tego posta, byłem właśnie w Górach Stołowych. Może w też byliście? Tego to ja nie wiem. Ale w tym poście mnie to nie będzie obchodzić. Wtedy, gdy chodziłem po tych Górach Stołowych, było inaczej niż zwykle w górach, ponieważ oprócz tego, że szli ze mną mama i tata, to była jeszcze dwójka innych ludzi, naszych przyjaciół, Krzyśka i Anity. Spotkaliśmy ich za pomocą gier planszowych, ale więcej na ten temat już nie będę mówił. W każdym razie chodziliśmy z nimi od 11 do 12 czerwca. Czyli 2 dni. Oczywiście rozmawialiśmy nie tylko o grach, ale i innych rzeczach. Fajnie było, jak Krzysiek musiał się schylać do kolan albo i jeszcze niżej, by iść za nami. Ja z Anitą byliśmy najmniejsi i nie musieliśmy się schylać, a jak my się schylaliśmy, to Krzysiek miał... No po prostu, jednym słowem mówiąc, marnie.

 
11 CZERWCA June 11

Jedziemy Ziutkiem w góry z parkingu leśnego, do którego wczoraj po długiej jeździe dojechaliśmy. Teraz na szczęście taka długa jazda nas nie czeka - mniej niż 20 minut i jesteśmy na parkingu, gdzie już jest samochód Krzyśka i Anity. Idzie się na prawdę fajnie i warto pogadać, w jaką grę planszową się wieczorem zagra. Szybko dochodzimy na Narożnik, skąd są wspaniałe widoki. Robi się coraz cieplej, więc zdejmuję sobie długi rękaw i zakładam koszulkę. Są na prawdę wspaniałe te widoki. Na Narożniku już kiedyś byłem. Później, kiedy idziemy znowu, co chwilę są jakieś fajne widoki.


Narożnik
Później jest miejsce postoju. Anita psika się na kleszcze tak, że każdy z nas przez kilka sekund kaszle. Krzysiek na szczęście jednak się nie ustawia pod wiatr, tak jak my. Później naszym następnym miejsce, które mijamy, to jest Kopa Śmierci. Później są Skały Puchacza. Krzysiek wpada na pomysł, by w Batorowie zjeść lody, ale tam jest tylko kilkanaście domków i obca pani, która nas wita - całkiem przyjemna okolica. Tylko szkoda, że nie ma lodów. Później Batorówek, po nim Rogacz.


Chrabąszcz
Skalne Grzyby to niejedno miejsce, a dokładniej taki jakby szlak, który się ciągnie wokół różnych skał. Są bardzo fajne wiaty z drewnianymi leżakami w środku nawet! Obok jednej z wiat jest drogowskaz mówiący że jeszcze godzina i 40 minut na Lisią Przełęcz, gdzie są nasze samochody. Po tej wiacie jest Niknąca Łąka. To taka łąka, na której jest mnóstwo drewnianych deseczek. Służących oczywiście po to, żeby podczas deszczu nie wpaść w bagno & błoto.
 

Wędrówka w upale

Wreszcie docieramy na Lisią Przełęcz przez Dylówkę i stamtąd jedziemy samochodami do naszego SPA w mieście. To jednak nie koniec naszej wędrówki, bo idziemy jeszcze do miasta na lody i po to, by trochę pochodzić. A w naszym spa znajduje się nie tylko nasze mieszkanie! Przy oknie jest gniazdo jakiegoś ptaka.


12 CZERWCA  June 12

Wstajemy w nocy, by zdążyć na wschód słońca na Szczelińcu. Szkoda tylko, że nie ma pieczątki i jak schronisko będzie otwarte, będę znowu musiał wchodzić na górę - na szczęście nie trwa to 5 godzin. Wschód słońca no nie jest za wspaniały... Ale i tak dzień ten jest wspaniały.


Wschód słońca

Schronisko na Szczelińcu
Ale później, gdy idziemy darmowo szlakiem, który normalnie w dzień kosztuje, obok małpoluda słońce wspaniale wschodzi na niebo.


Małpolud  
Idziemy bardzo fajnym szlakiem. Takim z deseczkami. Słońce już wstało i schodzimy z szlaku, a następnie bardzo długo idziemy i docieramy na Błędne Skały. Krzysiek to właśnie tam musi tak bardzo głowę dawać w dół... A ja bez problemów przeciskam się w wąskich szczelinach. Jeżeli mieliście kiedyś zamiar iść na Błędne Skały, a jesteście wielcy, to lepiej naprawdę nie iść.



GALERIA Gallery  

Kurza Stopka

Szlak

Idziemy

Wreszcie wschód słońca

Wreszcie wschód słońca

Na drugim punkcie widokowym 

 ZDJĘCIA Z SCHRONISKA ,,PASTERKA''


Pasterka

Pasterka
KONIEC 

czwartek, 4 czerwca 2020

Płatki z mlekiem



WSTĘP

Ach, tak. Spoglądnęliście na tytuł, co? Rozumiem was. Ale i tak się cieszę, że zajrzeliście na mojego posta. Tak naprawdę to już nie ma co mówić na wstęp, proponuje sobie otworzyć paczkę chipsów i zacząć czytać! A, nikt nie wie, czy może nie siedzicie przed ekranami z miską pełną mleka i płatków?


GŁÓWNE SKŁADNIKI

Na początek powiem wam, że nie zawsze mleko musi pochodzić od krowy do płatek z mlekiem, tak samo jak nie zawsze płatki muszą być kukurydziane. Ja na przykład mleko mam zrobione z ryżu. Zamiast płatek proponuję zrobić sobie mieszankę z:
  • Żurawiny
  • Płatek kukurydzianych
  • Płatek owsianych
  • Rodzynek, najlepiej sułtańskich
  • Płatek jaglanych
  • Trzech śliwek
  • Trzech daktyli
Daktyle i śliwki należy pokroić, rodzynki także, chyba że są sułtańskie, czyli małe i w sam raz. Żurawinę pokrójcie jeżeli chcecie - bo ja na przykład lubię ją bardziej zjeść całą. Możecie także dorzucić swoje składniki, proponuję do tego: 
  • Suszone wiśnie
  • Siemię lniane 
  • Więcej płatków kukurydzianych
A jak zrobić mleko... Doskonale powinniście wiedzieć, że nie ma niczego takiego, co nazywa się krowa ryżowa. Takie mleko po prostu się kupuje! Jak byście chcieli wiedzieć, że nie przesadzacie z pieniędzmi, podpowiem wam, że to mleko kosztuje około ośmiu zł. No i to tyle. 


PRZYGOTOWANIE

Jak sobie zrobić płatki z mlekiem... To powinien wiedzieć każdy człowiek który żyje na świecie, no i oczywiście ma tam z przynajmniej kilka lat. Niektórzy ludzie na świecie podgrzewają sobie mleko a niektórzy nie więc może macie trochę inne przepisy niż moje, na przykład, ale wszystkie mają w sobie coś wspólnego - że są w nich na pewno płatki i mleko. A ja od siebie dodaję jeszcze coś od siebie. Co to jest, odgadniecie w filmie poniżej, którego zatytułowałem ,,jak zrobić PŁATKI z MLEKIEM''. Napiszcie mi w komentarzach, czy fajnie film zmontowałem. 


A teraz już wiecie jak zrobić płatki z mlekiem, co? No i wiecie też, jaki sobie dokładam tajemny składnik do płatków z mlekiem. I ja myślę że na tym skończę, ale coś sądzę, że to będzie trochę mały post, choć znajduje się w nim aż jednominutowy film. 

✖️

KONIEC

Według mnie mój zamontowany tutaj film zadziałał idealnie. Coś jeszcze wam wspomnę? By wasz garnek do gotowania mleka nie był... Wielki, chyba że robicie porcję na wesele. Ale ja jakoś nie pamiętam, by na weselach jadano płatki z mlekiem. No ale to już nie jest ważne. No to do zobaczenia na następnym poście!

poniedziałek, 1 czerwca 2020

WGZKIA (cz. 1) MUFLONY W GÓRACH SOWICH

3 DNI W GÓRACH SOWICH

A ja sobie piszę jako tytuł na tego posta ,,WGZKIA'' i zaraz wam oznajmiam, co oznacza ten skrót. Sam go stworzyłem i skraca mi zdanie ,,W góry z Krzyśkiem i Anitą''. Nie będę mówił co to Krzysiek i Anita, bo nie wiem, czy chcą być incognito. No bo wiecie, ludzie! Ten post robię dlatego, że byłem przewodnikiem i mało mówiłem jako przewodnik, choć można sobie uznać, że ogólnie to ja mówiłem dużo. Tak po prostu, dużo. Jedyne, co mówiłem jako przewodnik, to głównie o tym, dlaczego Góry Sowie akurat nazywają się Sowie

A ja patrzę przez lornetkę
Bo tak, byłem w Górach Sowich, bo jak  miałbym inaczej być przewodnikiem? No właśnie. Pierwszego dnia wyjeżdżałem ze Śremu, i proszę was, nie mówcie, że ze Śremiu. Jadę tak z moimi rodzicami przez około trzy godziny i czytam sobie baśnie braci Grimm. Później wszyscy idziemy na Górę Parkową, i wchodzimy więcej czasu niż schodzimy bo później już zbiegamy by zdążyć do Krzyśka i Anity, gdzie się z nimi umówiliśmy, czyli obok sklepu spożywczego, czyli obok sklepu Aldi. A później znowu jedziemy z 40 minut samochodami i wreszcie się zatrzymujemy, a potem schodzimy do Zygmuntówki.  A w niej gramy w Cytadelę, a ja dodatkowo z Krzyśkiem gram w Żelazną Kurtynę na dwie osoby. No a później idziemy spać, i okazuje się, że w Zygmuntówce mają szerokie łóżka. Fajny jest w Zygmuntówce właśnie jakiś pan, no i to, że jesteśmy z Krzyśkiem i Anitą. I zasypiam.



Widoczki ze zbożem
Idziemy, mamy fajną pogodę
Moja mama wstaje z łożka, lecz jednak za wcześnie. Anita i Krzysiek, nadal śpią, a do 3:30 brakują dwie godziny. Bo tak, mama z Krzyśkiem i Anitą miała pójść na wschód słońca. Ja nadal śpię. No ale wreszcie dochodzi ta 3:30 i Krzysiek i Anita się budzą. No a potem idą na Kalenicę, po drodze się gubią bo jest ciemno. O dziwo, i tak mieli czołówki. Wchodzą na wieżę widokową i oglądają wschód słońca. Mama mi nawet mówiła, że widziała Sky Tower. Jak można stwierdzić, to mama jest najbardziej zmęczona. Później cała trójka wraca wreszcie, mijając drzewa. 

Postacie na dole to my, a po prawej Zygmuntówka
Następnego dnia ten fajny pan w sali kominkowej pyta nas, czy widzieliśmy rano muflony. No pewnie, że nie! Bo podobno i tak można je zobaczyć. Kiedy idziemy, dźwigam mój plecak i szukam różnych skałek na drodze i odnajduje bardzo fajne. Rozmawiam też z Krzyśkiem o grach. Gdy już z Anitą zbliżam się do Wielkiej Sowy, oznajmia mi ona, że na Wielkiej Sowie nigdy wcześniej nie była.

Park Krajobrazowy Gór Sowich
Na Wielkiej Sowie
Wszyscy wchodzimy oprócz mamy na wieżę widokową i na niej Krzysiek pożycza mi lornetki. Fajnie przez nie widać i góry, i mamę w dole. Naprawdę fajnie. Szkoda tylko, że wysoko na górze jest bardzo zimno przez wiatr, wielki wiatr. Później idziemy na Małą Sowę i z niej, pod koniec fioletowym szlakiem, idziemy do schroniska Sowy a z niego do schroniska Orzeł także fioletowym szlakiem i w Orle jemy szarlotkę. Krzysiek nawet zdzwonił do Orła czy są szarlotki, bo inaczej byśmy nie szli przez nie. 
Po Kalenicy jest fajna trasa

Szkoda tylko, że po prostej drodze i ala asfalcie
Trzeciego dnia już zauważamy muflony. Ale tak naprawdę to wpatrujemy się w białego kota schroniskowego, który ma na imię Karol. A później ten pan znowu nas pyta czy widzieliśmy muflony, a my mówimy że nie, więc spoglądamy w okno i tam są dwa.

A teraz trzeciego dnia, już gorsza pogoda

Na wieży widokowej która jest na Kalenicy wieje tak, że jadę na deszczu w stronę barierki, jednak tata mnie chwyta i robimy sobie selfie. No a potem schodzimy, bo zamiast widoków jest szary kolor.

Po marnej pogodzie jest dobra
✖️

MUFLONY Z GÓR SOWICH

Mówiłem wam, że widziałem muflony. Dwa. Jako przewodnik miałem trochę o nich poopowiadać, ale powiedziałem tylko że pochodzą z Włoch, a to nie za dużo, więc jeszcze trochę wam powiem o nich już na tym poście. Wtedy miałem tytuł przewodnika M.karp. Ale to już nie jest za ważne.


To akurat muflon z internetu

Muflony mają pewien problem, ogromny. U samców ich rogi nieprawidłowo rosną i kiedy osiągną one wielkie rozmiary, wrastają w kark i szyję i krwawią. Czasami to może zagrozić nawet życie samca.  Przypuszcza się, że choroba ta ma podłoże genetyczne i spowodowana jest tym, że cała sowiogórska populacja wywodzi się od zaledwie kilku wspólnych przodków. Na szczęście jednak w Górach Sowich jest ich około 600 sztuk.

KONIEC

czwartek, 16 kwietnia 2020

Rysunki

Rysunki 
Cześć!

 ❌

 Dawno żadnego posta nie robiłem. Ostatnie moje posty były o Bieszczadach, a ten będzie o rysowaniu. Żebyście mogli zrozumieć całość, powiem wam, co robię rano. To naprawdę jest ważne w tym poście. Oczywiście wstaję z łóżka, robię sobie i czasami mojej mamie śniadanie a potem włączam komputer, by sobie wejść na stronę Facebooka. Codziennie, o godzinie 10:00 i 19:00 strona ,,Szkoła Rysunku Malarstwa Grafiki i Rzeźby OKO'' robi transmisję na żywo na Facebooku i w niej jest, jak coś rysować lub malować. Te transmisje trwają ok. godzinę i pewnie teraz pomyślicie, że je oglądam. Nie, ja ich nie oglądam, ja oglądam dawniejsze transmisje, które zamieniły się w filmy. I wszystkie rysunki, które rysuje jakiś pan w tych filmach, rysuje też ja. I chcę wam te rysunki pokazać w tym poście. Czasami spoglądam na transmisje na żywo na minutę, gdzie inni ludzie piszą w komentarzach różne rzeczy, na przykład ,,ta twarz mi wyszła taka trochę bardziej kobieca, a miała być męska''. Mi też tak ta twarz wyszła.

 ❌

  
Mam nadzieję, że film wam się spodobał i napiszcie o tym w komentarzach.

 Na stronie Szkoła Rysunku Malarstwa Rzeźby i Grafiki OKO jest dużo transmisji, które zamieniły się dawno w filmy. Można je sobie obejrzeć, jeżeli ma się stronę Facebooka. Nie wszystkie rysunki są tam wykonane ołówkiem albo grafitem - są też węglem, pastelami. Czasami są rysunki, które zawierają więcej niż jedną technikę rysowania albo malowania, na przykład rysunek tygrysa, który pojawi się w filmie po prawej jako dwudziesty rysunek.




 ❌

 Rysowanie naprawdę jest fajne. Nie wszyscy to lubią, ale ja to uwielbiam, tak samo jak malowanie. Niektórzy tego nie lubią i nie ma to znaczenia. Ja to akurat lubię. Powiedzcie mi w komentarzach, czy i wy lubicie rysować lub malować, jakimi przyborami itd. Ciekawi mnie, co odpiszecie. 

Żaglowiec
 Rysować można dosłownie wszystko, co tylko się chce. Ja tu rysuję żaglowiec powyżej, a poniżej chwalę się moim rysunkiem orła. Żaglowiec powinniście znaleźć w filmie.

Orzeł
 Tego dnia, w którym opublikowałem ten post, narysowałem tkaninę (muszę nad nią trochę popracować, więc nie było jej w filmie) i ubrania, które są ostatnim rysunkiem w filmie.


 ❌

 Żegnam was z nadzieją, że napiszecie coś w komentarzach. Życzę wam dobrego dnia!


 ❌




 ❌

 Jeszcze coś. Mam taką zagadkę. Nie będzie ona związana z językiem heskim, więc każdy mógłby na nią odpowiedzieć. Prawdopodobnie nie będę odpisywać, ale zawsze można w komentarzach na zagadkę moją odpowiedzieć. Brzmi tak, ta zagadka: czy bakteria zawsze jest groźna dla człowieka?



 Dobranoc lub dobrego dnia, w zależności od godziny, jaka teraz jest u was!



Nie zapomnijcie malować i rysować!