czwartek, 4 czerwca 2020

Płatki z mlekiem



WSTĘP

Ach, tak. Spoglądnęliście na tytuł, co? Rozumiem was. Ale i tak się cieszę, że zajrzeliście na mojego posta. Tak naprawdę to już nie ma co mówić na wstęp, proponuje sobie otworzyć paczkę chipsów i zacząć czytać! A, nikt nie wie, czy może nie siedzicie przed ekranami z miską pełną mleka i płatków?


GŁÓWNE SKŁADNIKI

Na początek powiem wam, że nie zawsze mleko musi pochodzić od krowy do płatek z mlekiem, tak samo jak nie zawsze płatki muszą być kukurydziane. Ja na przykład mleko mam zrobione z ryżu. Zamiast płatek proponuję zrobić sobie mieszankę z:
  • Żurawiny
  • Płatek kukurydzianych
  • Płatek owsianych
  • Rodzynek, najlepiej sułtańskich
  • Płatek jaglanych
  • Trzech śliwek
  • Trzech daktyli
Daktyle i śliwki należy pokroić, rodzynki także, chyba że są sułtańskie, czyli małe i w sam raz. Żurawinę pokrójcie jeżeli chcecie - bo ja na przykład lubię ją bardziej zjeść całą. Możecie także dorzucić swoje składniki, proponuję do tego: 
  • Suszone wiśnie
  • Siemię lniane 
  • Więcej płatków kukurydzianych
A jak zrobić mleko... Doskonale powinniście wiedzieć, że nie ma niczego takiego, co nazywa się krowa ryżowa. Takie mleko po prostu się kupuje! Jak byście chcieli wiedzieć, że nie przesadzacie z pieniędzmi, podpowiem wam, że to mleko kosztuje około ośmiu zł. No i to tyle. 


PRZYGOTOWANIE

Jak sobie zrobić płatki z mlekiem... To powinien wiedzieć każdy człowiek który żyje na świecie, no i oczywiście ma tam z przynajmniej kilka lat. Niektórzy ludzie na świecie podgrzewają sobie mleko a niektórzy nie więc może macie trochę inne przepisy niż moje, na przykład, ale wszystkie mają w sobie coś wspólnego - że są w nich na pewno płatki i mleko. A ja od siebie dodaję jeszcze coś od siebie. Co to jest, odgadniecie w filmie poniżej, którego zatytułowałem ,,jak zrobić PŁATKI z MLEKIEM''. Napiszcie mi w komentarzach, czy fajnie film zmontowałem. 


A teraz już wiecie jak zrobić płatki z mlekiem, co? No i wiecie też, jaki sobie dokładam tajemny składnik do płatków z mlekiem. I ja myślę że na tym skończę, ale coś sądzę, że to będzie trochę mały post, choć znajduje się w nim aż jednominutowy film. 

✖️

KONIEC

Według mnie mój zamontowany tutaj film zadziałał idealnie. Coś jeszcze wam wspomnę? By wasz garnek do gotowania mleka nie był... Wielki, chyba że robicie porcję na wesele. Ale ja jakoś nie pamiętam, by na weselach jadano płatki z mlekiem. No ale to już nie jest ważne. No to do zobaczenia na następnym poście!

poniedziałek, 1 czerwca 2020

WGZKIA (cz. 1) MUFLONY W GÓRACH SOWICH

3 DNI W GÓRACH SOWICH

A ja sobie piszę jako tytuł na tego posta ,,WGZKIA'' i zaraz wam oznajmiam, co oznacza ten skrót. Sam go stworzyłem i skraca mi zdanie ,,W góry z Krzyśkiem i Anitą''. Nie będę mówił co to Krzysiek i Anita, bo nie wiem, czy chcą być incognito. No bo wiecie, ludzie! Ten post robię dlatego, że byłem przewodnikiem i mało mówiłem jako przewodnik, choć można sobie uznać, że ogólnie to ja mówiłem dużo. Tak po prostu, dużo. Jedyne, co mówiłem jako przewodnik, to głównie o tym, dlaczego Góry Sowie akurat nazywają się Sowie

A ja patrzę przez lornetkę
Bo tak, byłem w Górach Sowich, bo jak  miałbym inaczej być przewodnikiem? No właśnie. Pierwszego dnia wyjeżdżałem ze Śremu, i proszę was, nie mówcie, że ze Śremiu. Jadę tak z moimi rodzicami przez około trzy godziny i czytam sobie baśnie braci Grimm. Później wszyscy idziemy na Górę Parkową, i wchodzimy więcej czasu niż schodzimy bo później już zbiegamy by zdążyć do Krzyśka i Anity, gdzie się z nimi umówiliśmy, czyli obok sklepu spożywczego, czyli obok sklepu Aldi. A później znowu jedziemy z 40 minut samochodami i wreszcie się zatrzymujemy, a potem schodzimy do Zygmuntówki.  A w niej gramy w Cytadelę, a ja dodatkowo z Krzyśkiem gram w Żelazną Kurtynę na dwie osoby. No a później idziemy spać, i okazuje się, że w Zygmuntówce mają szerokie łóżka. Fajny jest w Zygmuntówce właśnie jakiś pan, no i to, że jesteśmy z Krzyśkiem i Anitą. I zasypiam.



Widoczki ze zbożem
Idziemy, mamy fajną pogodę
Moja mama wstaje z łożka, lecz jednak za wcześnie. Anita i Krzysiek, nadal śpią, a do 3:30 brakują dwie godziny. Bo tak, mama z Krzyśkiem i Anitą miała pójść na wschód słońca. Ja nadal śpię. No ale wreszcie dochodzi ta 3:30 i Krzysiek i Anita się budzą. No a potem idą na Kalenicę, po drodze się gubią bo jest ciemno. O dziwo, i tak mieli czołówki. Wchodzą na wieżę widokową i oglądają wschód słońca. Mama mi nawet mówiła, że widziała Sky Tower. Jak można stwierdzić, to mama jest najbardziej zmęczona. Później cała trójka wraca wreszcie, mijając drzewa. 

Postacie na dole to my, a po prawej Zygmuntówka
Następnego dnia ten fajny pan w sali kominkowej pyta nas, czy widzieliśmy rano muflony. No pewnie, że nie! Bo podobno i tak można je zobaczyć. Kiedy idziemy, dźwigam mój plecak i szukam różnych skałek na drodze i odnajduje bardzo fajne. Rozmawiam też z Krzyśkiem o grach. Gdy już z Anitą zbliżam się do Wielkiej Sowy, oznajmia mi ona, że na Wielkiej Sowie nigdy wcześniej nie była.

Park Krajobrazowy Gór Sowich
Na Wielkiej Sowie
Wszyscy wchodzimy oprócz mamy na wieżę widokową i na niej Krzysiek pożycza mi lornetki. Fajnie przez nie widać i góry, i mamę w dole. Naprawdę fajnie. Szkoda tylko, że wysoko na górze jest bardzo zimno przez wiatr, wielki wiatr. Później idziemy na Małą Sowę i z niej, pod koniec fioletowym szlakiem, idziemy do schroniska Sowy a z niego do schroniska Orzeł także fioletowym szlakiem i w Orle jemy szarlotkę. Krzysiek nawet zdzwonił do Orła czy są szarlotki, bo inaczej byśmy nie szli przez nie. 
Po Kalenicy jest fajna trasa

Szkoda tylko, że po prostej drodze i ala asfalcie
Trzeciego dnia już zauważamy muflony. Ale tak naprawdę to wpatrujemy się w białego kota schroniskowego, który ma na imię Karol. A później ten pan znowu nas pyta czy widzieliśmy muflony, a my mówimy że nie, więc spoglądamy w okno i tam są dwa.

A teraz trzeciego dnia, już gorsza pogoda

Na wieży widokowej która jest na Kalenicy wieje tak, że jadę na deszczu w stronę barierki, jednak tata mnie chwyta i robimy sobie selfie. No a potem schodzimy, bo zamiast widoków jest szary kolor.

Po marnej pogodzie jest dobra
✖️

MUFLONY Z GÓR SOWICH

Mówiłem wam, że widziałem muflony. Dwa. Jako przewodnik miałem trochę o nich poopowiadać, ale powiedziałem tylko że pochodzą z Włoch, a to nie za dużo, więc jeszcze trochę wam powiem o nich już na tym poście. Wtedy miałem tytuł przewodnika M.karp. Ale to już nie jest za ważne.


To akurat muflon z internetu

Muflony mają pewien problem, ogromny. U samców ich rogi nieprawidłowo rosną i kiedy osiągną one wielkie rozmiary, wrastają w kark i szyję i krwawią. Czasami to może zagrozić nawet życie samca.  Przypuszcza się, że choroba ta ma podłoże genetyczne i spowodowana jest tym, że cała sowiogórska populacja wywodzi się od zaledwie kilku wspólnych przodków. Na szczęście jednak w Górach Sowich jest ich około 600 sztuk.

KONIEC