wtorek, 7 lipca 2020

Góry Stołowe


Spodziewam się, że ten post wam się spodoba.
I expect you to enjoy this post.
Cześć!
Hello!
 
WSTĘP Introduction
Mógłbym napisać coś innego, ale wybrałem właśnie temat o Górach Stołowych. Kilka tygodni temu, licząc od dnia zrobienia tego posta, byłem właśnie w Górach Stołowych. Może w też byliście? Tego to ja nie wiem. Ale w tym poście mnie to nie będzie obchodzić. Wtedy, gdy chodziłem po tych Górach Stołowych, było inaczej niż zwykle w górach, ponieważ oprócz tego, że szli ze mną mama i tata, to była jeszcze dwójka innych ludzi, naszych przyjaciół, Krzyśka i Anity. Spotkaliśmy ich za pomocą gier planszowych, ale więcej na ten temat już nie będę mówił. W każdym razie chodziliśmy z nimi od 11 do 12 czerwca. Czyli 2 dni. Oczywiście rozmawialiśmy nie tylko o grach, ale i innych rzeczach. Fajnie było, jak Krzysiek musiał się schylać do kolan albo i jeszcze niżej, by iść za nami. Ja z Anitą byliśmy najmniejsi i nie musieliśmy się schylać, a jak my się schylaliśmy, to Krzysiek miał... No po prostu, jednym słowem mówiąc, marnie.

 
11 CZERWCA June 11

Jedziemy Ziutkiem w góry z parkingu leśnego, do którego wczoraj po długiej jeździe dojechaliśmy. Teraz na szczęście taka długa jazda nas nie czeka - mniej niż 20 minut i jesteśmy na parkingu, gdzie już jest samochód Krzyśka i Anity. Idzie się na prawdę fajnie i warto pogadać, w jaką grę planszową się wieczorem zagra. Szybko dochodzimy na Narożnik, skąd są wspaniałe widoki. Robi się coraz cieplej, więc zdejmuję sobie długi rękaw i zakładam koszulkę. Są na prawdę wspaniałe te widoki. Na Narożniku już kiedyś byłem. Później, kiedy idziemy znowu, co chwilę są jakieś fajne widoki.


Narożnik
Później jest miejsce postoju. Anita psika się na kleszcze tak, że każdy z nas przez kilka sekund kaszle. Krzysiek na szczęście jednak się nie ustawia pod wiatr, tak jak my. Później naszym następnym miejsce, które mijamy, to jest Kopa Śmierci. Później są Skały Puchacza. Krzysiek wpada na pomysł, by w Batorowie zjeść lody, ale tam jest tylko kilkanaście domków i obca pani, która nas wita - całkiem przyjemna okolica. Tylko szkoda, że nie ma lodów. Później Batorówek, po nim Rogacz.


Chrabąszcz
Skalne Grzyby to niejedno miejsce, a dokładniej taki jakby szlak, który się ciągnie wokół różnych skał. Są bardzo fajne wiaty z drewnianymi leżakami w środku nawet! Obok jednej z wiat jest drogowskaz mówiący że jeszcze godzina i 40 minut na Lisią Przełęcz, gdzie są nasze samochody. Po tej wiacie jest Niknąca Łąka. To taka łąka, na której jest mnóstwo drewnianych deseczek. Służących oczywiście po to, żeby podczas deszczu nie wpaść w bagno & błoto.
 

Wędrówka w upale

Wreszcie docieramy na Lisią Przełęcz przez Dylówkę i stamtąd jedziemy samochodami do naszego SPA w mieście. To jednak nie koniec naszej wędrówki, bo idziemy jeszcze do miasta na lody i po to, by trochę pochodzić. A w naszym spa znajduje się nie tylko nasze mieszkanie! Przy oknie jest gniazdo jakiegoś ptaka.


12 CZERWCA  June 12

Wstajemy w nocy, by zdążyć na wschód słońca na Szczelińcu. Szkoda tylko, że nie ma pieczątki i jak schronisko będzie otwarte, będę znowu musiał wchodzić na górę - na szczęście nie trwa to 5 godzin. Wschód słońca no nie jest za wspaniały... Ale i tak dzień ten jest wspaniały.


Wschód słońca

Schronisko na Szczelińcu
Ale później, gdy idziemy darmowo szlakiem, który normalnie w dzień kosztuje, obok małpoluda słońce wspaniale wschodzi na niebo.


Małpolud  
Idziemy bardzo fajnym szlakiem. Takim z deseczkami. Słońce już wstało i schodzimy z szlaku, a następnie bardzo długo idziemy i docieramy na Błędne Skały. Krzysiek to właśnie tam musi tak bardzo głowę dawać w dół... A ja bez problemów przeciskam się w wąskich szczelinach. Jeżeli mieliście kiedyś zamiar iść na Błędne Skały, a jesteście wielcy, to lepiej naprawdę nie iść.



GALERIA Gallery  

Kurza Stopka

Szlak

Idziemy

Wreszcie wschód słońca

Wreszcie wschód słońca

Na drugim punkcie widokowym 

 ZDJĘCIA Z SCHRONISKA ,,PASTERKA''


Pasterka

Pasterka
KONIEC