Emm, witam was wszystkich. Jest rok 2023, minęło kilka lat od ostatniego posta i nie wiem czy to dobry moment aby coś tu jeszcze ruszać. Wycieczki, blogi i język heski - wszystko to tutaj tak ładnie przypomina mnie dawnego.
Tak, to ja, powróciłem i sądzę że dobrze nazwać to powitaniem. Na pewno nie będę tak aktywny jak dawniej ale postaram się coś tutaj wprowadzić żeby ten blog nie zaginął.
Bo on jest cały czas aktywny. Ten blog, no wiecie, on się nie skończył. Może to początek? Może przygotowałem to wszystko z ostatnich kilku lat, aby nagle wkroczyć, powiedzieć że rozpoczynam nowy rozdział w historii tego bloga, który będzie znacznie nudniejszy, no bo przecież mój specjalistyczny język, którego nie można nawet nazwać polskim (no jak, pisałem po hesku!).
Więc sądzę że to jest Początek.
Tak przez wielkie P. Mam fajne recenzje i nie chciałbym ich usuwać, nie chciałbym zaczynać od nowa. Blog jako taki jest jeden i mimo że z kilkoma rozdziałami, to jest jednością.
Wszystko zaczęło się od początku, który akurat powinien być początkiem przez duże P a nie małe.
Góra Żar, zejście. Kilka lat temu.
Nie pamiętam ile lat temu to było, lecz doskonale wiem że moment ten nie był jakiś dziwny, lecz to w zasadzie wtedy zaczął się mój blog. Miałem może z 6,7,8 nwm ile lat i po oglądaniu ludzi którzy startowali tam wycieczkę, nie wiem jak to nazwać, paralotniami, i jednocześnie z kawałkiem pizzy w ręce - wegetariańskiej, małej, bo byłem tam tylko ja i Roksana, zeszliśmy w dół i nie wiem jak nasz temat rozmowy się rozpoczął, ale doszło do tego że postanowiłem stworzyć bloga, trochę mi o nim także opowiedziała Roksana, i jak znalazłem się już w Wielkopolskim domu (jakim innym?, ale to wiele później opowiem) stworzyłem go. Pamiętam pisanie pierwszego posta. Był krótki, niezbyt zwięzły. Gdzieś go poszukajcie, na pewno będzie fajny i ciekawy.
Piszę to teraz z głowy, przypominając sobie to wszystko, tak spontanicznie jakby to inaczej nazwać, ale muszę przyznać coś innego.
Dużo się wydarzyło.
Pierwsze kilka lat blogu było fajne, ogólnie powstały moje legendarne wywiady, pamiętam że z Anetą, babcią Danutą (ps. dziś dzień babci) i pamiętam że przez dobre kilka lat Danuta upierała się żebym usunął jej zdjęcie bo jak wyszukuje w internet swoje imię, to się widzi - i do dziś chyba tego zdjęcia nie usunąłem, no i dziwaczny wywiad z Szymonem (było coś o łóżkach i papryce).
O rany.
No i potem przestałem tworzyć bloga, coraz mniej było postów, no aż w końcu zanikł. Na dobre kilka lat, do tego momentu.
Spodziewajcie się części drugiej!