3 DNI W GÓRACH SOWICH
A ja sobie piszę jako tytuł na tego posta ,,WGZKIA'' i zaraz wam oznajmiam, co oznacza ten skrót. Sam go stworzyłem i skraca mi zdanie ,,W góry z Krzyśkiem i Anitą''. Nie będę mówił co to Krzysiek i Anita, bo nie wiem, czy chcą być incognito. No bo wiecie, ludzie! Ten post robię dlatego, że byłem przewodnikiem i mało mówiłem jako przewodnik, choć można sobie uznać, że ogólnie to ja mówiłem dużo. Tak po prostu, dużo. Jedyne, co mówiłem jako przewodnik, to głównie o tym, dlaczego Góry Sowie akurat nazywają się Sowie.
![]() |
| A ja patrzę przez lornetkę |
Bo tak, byłem w Górach Sowich, bo jak miałbym inaczej być przewodnikiem? No właśnie. Pierwszego dnia wyjeżdżałem ze Śremu, i proszę was, nie mówcie, że ze Śremiu. Jadę tak z moimi rodzicami przez około trzy godziny i czytam sobie baśnie braci Grimm. Później wszyscy idziemy na Górę Parkową, i wchodzimy więcej czasu niż schodzimy bo później już zbiegamy by zdążyć do Krzyśka i Anity, gdzie się z nimi umówiliśmy, czyli obok sklepu spożywczego, czyli obok sklepu Aldi. A później znowu jedziemy z 40 minut samochodami i wreszcie się zatrzymujemy, a potem schodzimy do Zygmuntówki. A w niej gramy w Cytadelę, a ja dodatkowo z Krzyśkiem gram w Żelazną Kurtynę na dwie osoby. No a później idziemy spać, i okazuje się, że w Zygmuntówce mają szerokie łóżka. Fajny jest w Zygmuntówce właśnie jakiś pan, no i to, że jesteśmy z Krzyśkiem i Anitą. I zasypiam.
![]() |
| Widoczki ze zbożem |
![]() |
| Idziemy, mamy fajną pogodę |
Moja mama wstaje z łożka, lecz jednak za wcześnie. Anita i Krzysiek, nadal śpią, a do 3:30 brakują dwie godziny. Bo tak, mama z Krzyśkiem i Anitą miała pójść na wschód słońca. Ja nadal śpię. No ale wreszcie dochodzi ta 3:30 i Krzysiek i Anita się budzą. No a potem idą na Kalenicę, po drodze się gubią bo jest ciemno. O dziwo, i tak mieli czołówki. Wchodzą na wieżę widokową i oglądają wschód słońca. Mama mi nawet mówiła, że widziała Sky Tower. Jak można stwierdzić, to mama jest najbardziej zmęczona. Później cała trójka wraca wreszcie, mijając drzewa.
![]() |
| Postacie na dole to my, a po prawej Zygmuntówka |
Następnego dnia ten fajny pan w sali kominkowej pyta nas, czy widzieliśmy rano muflony. No pewnie, że nie! Bo podobno i tak można je zobaczyć. Kiedy idziemy, dźwigam mój plecak i szukam różnych skałek na drodze i odnajduje bardzo fajne. Rozmawiam też z Krzyśkiem o grach. Gdy już z Anitą zbliżam się do Wielkiej Sowy, oznajmia mi ona, że na Wielkiej Sowie nigdy wcześniej nie była.
![]() |
| Park Krajobrazowy Gór Sowich |
![]() |
| Na Wielkiej Sowie |
Wszyscy wchodzimy oprócz mamy na wieżę widokową i na niej Krzysiek pożycza mi lornetki. Fajnie przez nie widać i góry, i mamę w dole. Naprawdę fajnie. Szkoda tylko, że wysoko na górze jest bardzo zimno przez wiatr, wielki wiatr. Później idziemy na Małą Sowę i z niej, pod koniec fioletowym szlakiem, idziemy do schroniska Sowy a z niego do schroniska Orzeł także fioletowym szlakiem i w Orle jemy szarlotkę. Krzysiek nawet zdzwonił do Orła czy są szarlotki, bo inaczej byśmy nie szli przez nie.
![]() |
| Po Kalenicy jest fajna trasa |
![]() | |
| Szkoda tylko, że po prostej drodze i ala asfalcie |
Trzeciego dnia już zauważamy muflony. Ale tak naprawdę to wpatrujemy się w białego kota schroniskowego, który ma na imię Karol. A później ten pan znowu nas pyta czy widzieliśmy muflony, a my mówimy że nie, więc spoglądamy w okno i tam są aż dwa.
![]() |
| A teraz trzeciego dnia, już gorsza pogoda |
Na wieży widokowej która jest na Kalenicy wieje tak, że jadę na deszczu w stronę barierki, jednak tata mnie chwyta i robimy sobie selfie. No a potem schodzimy, bo zamiast widoków jest szary kolor.
![]() | |
| Po marnej pogodzie jest dobra |
✖️
MUFLONY Z GÓR SOWICH
Mówiłem wam, że widziałem muflony. Dwa. Jako przewodnik miałem trochę o nich poopowiadać, ale powiedziałem tylko że pochodzą z Włoch, a to nie za dużo, więc jeszcze trochę wam powiem o nich już na tym poście. Wtedy miałem tytuł przewodnika M.karp. Ale to już nie jest za ważne.
![]() | ||
| To akurat muflon z internetu |
Muflony mają pewien problem, ogromny. U samców ich rogi nieprawidłowo rosną i kiedy osiągną one wielkie rozmiary, wrastają w kark i szyję i krwawią. Czasami to może zagrozić nawet życie samca. Przypuszcza się, że choroba ta ma podłoże genetyczne i spowodowana jest tym, że cała sowiogórska populacja wywodzi się od zaledwie kilku wspólnych przodków. Na szczęście jednak w Górach Sowich jest ich około 600 sztuk.
KONIEC











Bardzo fajnie się wędrowało i podoba misie ten skrót WGZKIA. a wcześniej podobał mi się KARPM Panie Przewodniku :). Aż dziwne, że nie wspomniałeś o graniu w planszówki w drugi dzień :D.
OdpowiedzUsuńSkróty ci się podobają. Ach. A to z tymi grami... To chyba dlatego, że trochę pozapominałem o niektórych sprawach. No bo wiesz, to oczywiste przecież że graliśmy wtedy w gry. Jeszcze cię upomnę że źle napisałeś drugi skrót, powinien się nazywać M.karp a nie KARPM.
UsuńCzołem przewodniku! Super przeczytać relację z naszej wyprawy. Potwierdzam, że było super. Już nie mogę się doczekać kolejnych wspólnych wędrówek. Czekam również na rewanż w "żelazną kurtynę". Do zobaczenia na szlaku!
OdpowiedzUsuńP.S. Nie musimy pozostawać incognito :)
To się ciesze że nie będziecie musieli pozostawać incognito, bo tak mógłbym trochę więcej tego wszystkiego pisać, wiesz, o was. A tak naprawdę, to fajnie sobie pomyśleć, że jeszcze raz cię pokonam w żelazną kurtynę. No i w inne gry!
UsuńA więc do zobaczenia w jakimś przestronnym miejscu, takim jak właśnie ty wspomniałeś, czyli np. na szlaku.